
Na każdym kroku słyszę, że musimy mieć motywację, żeby nauczyć się języka obcego. Że nie ma niczego tak ważnego jak motywacja, że tylko z motywacją możemy w ogóle przystąpić do nauki. Że musimy koniecznie wiedzieć, dlaczego się uczymy. No i tak myślę o tych moich językach, których się uczę i szczerze mówiąc, to nie widzę żadnej konkretnej motywacji i nie umiem powiedzieć, dlaczego się ich uczę. Zapraszam więc dzisiaj na moje luźne refleksje na temat tego, czego właściwie potrzebujemy do nauki języka i czy motywacja faktycznie jest taka ważna?
A jeśli jeszcze mnie nie znasz, to ja mam na imię Ania, jestem nauczycielką języka polskiego jako obcego, a to jest Płynnie po polsku, kanał i podcast dla osób, które uczą się języka polskiego. Pamiętaj, że ten podcast znajdziesz na różnych platformach, takich jak Spotify czy Google Podcasts, ale znajdziesz go też na YouTubie z napisami po polsku i po angielsku oraz na mojej stronie internetowej plynniepopolsku.pl i tam też publikuję całą transkrypcję do tego podcastu zupełnie za darmo.
Poza transkrypcją możesz też mieć ćwiczenia do tego podcastu, i to nie same nudne ćwiczenia, ale fajne ćwiczenia na słownictwo, na rozumienie ze słuchu i poza tym wyjaśnione najważniejsze słówka i zwroty oraz różne inspiracje – to wszystko na moim Patreonie. Wiem, że jestem trochę monotematyczna, jeśli chodzi o Patreona, ale tak zupełnie szczerze, gdybym uczyła się polskiego, to sama zapisałabym się na Patreona. Robimy spotkania grupowe na Zoomie, mamy też grupę na Whatsappie i wstawiam na Patreona różne dodatkowe filmiki i podcasty, ostatnio na przykład wstawiłam dodatkowy podcast, w którym opowiadałam o pochodzeniu różnych tradycji wielkanocnych, bo to było akurat przed świętami wielkanocnymi. Więc zachęcam i polecam.
Kolejną rzeczą, którą polecam, są też warsztaty z fonetyki. Bardzo często słyszę, że macie problemy z tymi samymi dźwiękami i z tymi samymi słowami, dlatego uznałam, że chętnie przygotuję wam takie warsztaty, które będą trwać półtorej godziny i odbędą się w sobotę 22 kwietnia o 12:30, skończą się o 14. Na tych warsztatach pokażę wam różne sztuczki, różne triki, różne reguły, o których może jeszcze nie wiecie, a które z pewnością ułatwią wam wymowę. Jeśli jesteście zainteresowani, to dajcie mi znać – możecie napisać do mnie maila, możecie skontaktować się ze mną przez Instagrama albo przez moją stronę internetową.
Wiem, macie już dosyć tej części marketingowej. Ja szczerze mówiąc trochę też, bo mam wam sporo do powiedzenia o dzisiejszym temacie. Nie przygotowałam się do niego jakoś szczególnie, to znaczy będą to raczej moje luźne refleksje, jeśli szukacie wiedzy naukowej, to dzisiaj nie u mnie, bo ten temat jest mi tak bliski, że chciałam po prostu podzielić się z wami tym, co czuję. No ale zaczynajmy może, bo chyba nigdy nie skończę tego wstępu.
Może wsadzam właśnie kij w mrowisko, bo może każdy z was uważa, że motywacja to podstawa nauki języka. Ale czy to nie jest takie trochę słowo-wytrych? Takie słowo, którego używamy, bo dobrze brzmi, ale w sumie tak w gruncie rzeczy sami nie wiemy, co do końca oznacza?
Oczywiście, na pewno wiele osób ma konkretny cel, konkretną motywację, jak na przykład mieszkanie w konkretnym kraju, jak zafascynowanie jakąś konkretną kulturą. Ale ja nigdy nie pamiętam, żebym z jakimkolwiek językiem miała taką specjalną motywację. Może to źle o mnie świadczy, może będziecie mnie krytykować. Nie wiem. Po prostu kiedy myślę o wszystkich moich doświadczeniach lingwistycznych, o wszystkich językach, których się uczyłam, to w sumie zawsze zmuszałam się trochę do nauki. Jedynym wyjątkiem był może faktycznie włoski, gdzie bardzo podobał mi się dźwięk języka i chciałam go słuchać, czułam, że mogę słuchać tego języka całymi dniami. Pamiętam, jak słuchałam audiobooków z włoskimi klasykami, których praktycznie nie rozumiałam, ale tak bardzo podobała mi się melodia języka, że nie byłam w stanie się mu oprzeć.
Kiedy uczyłam się jednak innych języków, albo kiedy uczę się teraz innych języków, to nie mam wrażenia, że mam jakąś szczególną motywację. No ale właśnie, znowu: co to jest właściwie motywacja? To chyba w ogóle trudne do zdefiniowania słowo. Ale kiedy uczę się języka, to tak naprawdę mogłabym się go nie uczyć, bo nie mam na to czasu i te języki trochę wpycham pomiędzy moje inne zajęcia, często wypełniają one czas wolny w jakiś sposób, bo już nie mam teraz czasu, żeby nagle usiąść w ciągu dnia i uczyć się teraz niemieckiego przez półtorej godziny, tak jak miałam, kiedy jeszcze byłam na studiach. Wtedy pamiętam, że na okienkach siadałam i uczyłam się włoskiego i portugalskiego, miałam przeznaczony na to specjalnie czas w tygodniu. Ale jaką miałam motywację, gdy uczyłam się portugalskiego? Przecież mogłam robić tyle innych rzeczy w trakcie mojego okienka, czyli teoretycznie mojej przerwy od nauki, od zajęć. Nie wiem, nie miałam i wciąż nie mam zaplanowanego wyjazdu do Brazylii, żeby uczyć się portugalskiego w wersji brazylijskiej. Nie interesowałam się też jakoś specjalnie kulturą brazylijską. Co jest śmieszne w tym wszystkim to, zawsze mam wrażenie, że to zainteresowanie kulturą przychodzi jakby potem. Że najpierw zaczynam od języka, bo mam ochotę na coś innego, na coś bardziej egzotycznego czasem, a potem zaczynam być zainteresowana też krajem, polityką, kulturą. Tak właśnie było z językiem portugalskim. Kiedy się go uczyłam, to szukałam autentycznych materiałów, autentycznych źródeł. Byłam w sumie zmuszona szukać autentycznych materiałów, bo nie mamy w Polsce zbyt dużo podręczników, nie mamy dostępu do podręczników, do książek do nauki portugalskiego w wersji brazylijskiej. Ale miało to też swoją dobrą stronę, bo szukając materiałów autentycznych, wchodziłam na różne strony brazylijskie, czytałam artykuły o kulturze i o polityce, o wydarzeniach, które miały tam miejsce. W ten właśnie sposób też zainteresowałam się tym, co się tam dzieje, bo miałam wrażenie, że stawało mi się to w pewien sposób bliższe, ważniejsze. Zwykle więc zainteresowanie krajem przychodzi do mnie potem, zaczynam od zainteresowania językiem, od chęci nauki danego języka.
Kiedy uczę się teraz języków, to nie mam wrażenia, że mam jakąś szczególną motywację, że jest coś konkretnego, co napędza mój proces. Nie jestem w stanie wytłumaczyć na przykład, dlaczego uczę się rosyjskiego: bo co, bo jest to bardzo istotne w mojej pracy, wiedzieć jakie są podobieństwa i różnice między polskim a rosyjskim? Bo fascynuje mnie umiejętność posługiwania się innym alfabetem? Bo w Polsce jest bardzo dużo osób, które posługują się rosyjskim na co dzień? Tak, to wszystko prawda, to wszystko stanowi część jakiejś mojej motywacji, na pewno, ale nie ma żadnej jednej konkretnej rzeczy. Czy utrudnia mi to mój proces nauki, czy go spowalnia? Może tak, bo nie mam sprecyzowanego celu, więc na pewno mój proces jest wolniejszy, bo nie poświęcam na naukę bardzo dużo czasu każdego dnia, bo mam inne rzeczy na głowie i nie mogę w pełni skupić się tylko na tym. Ale swoją drogą to też chyba dosyć taki utopijny koncept, kto z nas ma czas, żeby skupić się tylko na nauce jednego języka i nic innego poza tym nie robić? To trochę jak koncept czasu, którego nigdy nie mamy i którego nie będziemy mieć. Mam czasem taką tendencję do wmawiania sobie, że już w przyszłym tygodniu będę miała więcej czasu, już za miesiąc będę mogła zrobić inne rzeczy, ale nie. Zawsze coś jest, czasu zawsze nam brakuje. Tak samo jest z językami, to są zawsze wybory, poświęcenia.
Kiedy uczę się teraz języków, to nie zastanawiam się nad motywacją. Czy lubię proces i to on jest moją motywacją? Jasne, lubię proces nauki, lubię samą aktywność nauki języka, ale to wciąż nie jest coś, co byłoby dla mnie motywacją. W ciągu dnia nigdy nie myślę sobie, och, jak kocham proces nauki języka niemieckiego, mam ochotę się teraz pouczyć. Oczywiście absolutnie nie mówię o tym z dumą, to jest wręcz dosyć wstydliwe, bo jako osoba, która kocha języki, a naprawdę kocham języki, powinnam chyba mieć motywację, powinnam zachęcać was do tego, żebyście mieli motywację.
Słyszałam już czasem osoby, które mówiły, że motywacja to mit. Myślę, że nie jest to prawdą dla wszystkich, ale motywacja nie jest na pewno jedynym ważnym czynnikiem. Są ludzie, którzy powinni mieć wielką motywację do nauki polskiego, bo mieszkają w Polsce, ale nigdy się go nie uczą, bo nie czują takiej potrzeby. Motywacja, rozumiana przeze mnie jako taki motor, taki katalizator procesu nie jest najważniejsza, nie dla wszystkich.
Dla mnie najważniejsza jest praca. Zawsze się śmieję, kiedy ktoś pyta mnie jak nauczyłam się kilku języków obcych, to mówię, hmm, no wiesz, siedziałam z książką i taka jest prawda. Nie jest to smutne dla mnie, bo to co odkryłam i co odkrywałam przez wiele lat to fakt, że lubię się uczyć. Mimo wszystko muszę się też zmuszać do nauki. To nie jest tak, ok, może czasami tak jest, ale nie zawsze jest tak, że nie mogę się doczekać, aż dzisiaj pouczę się niemieckiego, aż przeczytam coś po niemiecku. Nigdy, praktycznie nigdy mi się nie chce. Zawsze jest coś lepszego, coś bardziej interesującego, coś bardziej ekscytującego co można byłoby zrobić. Tak samo mam ze wszystkim, z nagrywaniem filmików i podcastów, z pisaniem skryptów do podcastów czy filmików, nawet czasem z lekcjami. Błagam, oby moi uczniowie tego nie słuchali. Muszę się zmuszać do tych rzeczy. Ale – i myślę, że to jest najważniejsze – kiedy już to robię, to czuję, że lubię to robić, że mogłabym to robić godzinami. Nie chcę nagrywać jakiegoś filmiku, bo wolałabym leżeć na kanapie, jasne – ale kiedy już jestem w trakcie nagrywania to czuję się tak dobrze i to jest tak inspirujące i mam wrażenie, że mogłabym to robić cały dzień. I tak samo mam też z językami.
Więc moja rada, jeśli czujesz się jak ja i nie masz motywacji i nie masz pojęcia o czym mówią ci wszyscy ludzie, którzy twierdzą, że najważniejsza jest motywacja – to po prostu otwórz książkę, otwórz artykuł, posłuchaj podcastu – zmuś się do tego.
Dziękuję wam za to, że wysłuchaliście tego podcastu do końca. Zdaję sobie sprawę, że możecie się ze mną nie zgadzać, więc koniecznie dajcie mi znać, jakie jest wasze zdanie na temat motywacji i co o tym wszystkim sądzicie. Moi Patroni do tego podcastu dostaną też dodatkowy podcast z kilkoma słowami i wyrażeniami, które wyjaśniam, więc pomyślcie koniecznie o dołączeniu do Patreona. A ja jeszcze raz bardzo wam dziękuję i do usłyszenia w kolejnym odcinku. Pa, pa!


