
Ostatnio, nie wiem dlaczego, ale tak się złożyło, że kilka osób z rzędu powiedziało mi, że nie miało pojęcia o tym, że w Polsce trzeba mieć włączone światła, kiedy jedziemy samochodem. To znaczy, że nawet, jeśli jest jasno na zewnątrz, to jeśli jedziesz samochodem, twój samochód musi mieć włączone światła. Mnie z kolei zdziwiło to, że w innych krajach, takich jak Niemcy czy Francja, nie trzeba mieć włączonych świateł w ciągu dnia. Pomyślałam więc, że opowiem wam dzisiaj o kilku innych przepisach, które obowiązują w Polsce, a które niekoniecznie obowiązują w innych krajach. Trzeba wiedzieć, że one istnieją, bo jeśli nie stosujemy się do prawa, to możemy dostać mandat. Ale o tym za chwilę.
Jeśli jeszcze mnie nie znasz, to ja mam na imię Ania, jestem nauczycielką języka polskiego jako obcego, a to jest Płynnie po polsku, kanał i podcast do nauki języka polskiego. Jeśli uczysz się polskiego, to polecam ci też zajrzeć na mój kanał na YouTubie, znajdziesz tam inne ciekawe mam nadzieję tematy, o których mówię w filmikach. Zresztą ten podcast też znajdziesz na moim kanale na YouTubie z napisami po polsku i po angielsku. Z kolei na mojej stronie internetowej plynniepopolsku.pl znajdziesz całą transkrypcję tego podcastu zupełnie za darmo, więc polecam ci tam też zajrzeć.
Od niedawna możesz też dołączyć do mojego Patreona, żeby otrzymać dodatkowe materiały do nauki, takie jak listy słówek czy ćwiczenia do podcastów i do filmików, a na wyższych progach subskrypcyjnych nawet dodatkowe podcasty, filmiki czy wstęp do naszej grupy na Whatsappie. Więc jeśli cię to interesuje i chcesz uczyć się polskiego w naturalny sposób w przyjemnej społeczności, to koniecznie zajrzyj na mojego Patreona, link do niego znajdziesz w opisie tego podcastu.
A teraz zaczynamy podcast o tym, czego nie można robić w Polsce.
Zanim zaczniemy, to chciałabym wyjaśnić bardzo ważne słowo, które będzie przewijać się w trakcie tego podcastu. To słowo to „mandat”, czyli kara pieniężna za coś, co robimy. Dostajemy go zwykle od policjanta albo od policjantki, kiedy zrobimy coś, co jest niezgodne z przepisami, niezgodne z prawem.
Po pierwsze, tak jak powiedziałam na początku, w Polsce nie można jeździć samochodem bez włączenia świateł mijania albo świateł do jazdy dziennej. Jeśli nie wiesz, jakie to światła, to polecam ci obejrzeć mój filmik o słownictwie związanym z samochodem na moim kanale na YouTubie, tam wszystko wyjaśniam. Nawet kiedy jest jasno, kiedy wszystko widzimy, cały czas musimy mieć włączone te światła. Jeśli zatrzyma nas policja i zauważy, że nie mamy włączonych świateł w trakcie jazdy, możemy wtedy dostać mandat – z tego co widziałam, w wysokości 100 złotych mniej więcej, ale może teraz już się coś zmieniło. Poza mandatem dostajemy też dwa punkty karne. Punkty karne to są takie punkty, które dostają kierowcy, kiedy łamią przepisy. Więc jeśli ktoś jeździ przepisowo, tak jak ja na przykład… Tak naprawdę to po prostu na tyle rzadko jeżdżę samochodem, że nie mam kiedy łamać przepisów – oczywiście żartuję, nawet gdybym jeździła częściej, to też jeździłabym przepisowo. Wracając do punktów karnych – jeśli ktoś jeździ przepisowo, to nie ma wtedy punktów karnych. Pamiętaj więc, żeby zawsze włączać światła, kiedy jeździsz samochodem w Polsce. To jest bardzo, bardzo ważne.
A kolejną rzeczą, o której musisz pamiętać, kiedy jeździsz samochodem w Polsce jest to, żeby nie pić alkoholu przed jazdą. Ten zakaz może wydawać wam się banalny i oczywisty, bo przecież wszyscy to wiedzą, że nie można pić alkoholu przed jazdą samochodem. Ale nie wszyscy może zdają sobie sprawę, że różne kraje różnie traktują tę dozwoloną ilość promili w trakcie jazdy. Ale przejdźmy do konkretnych liczb: właściwie w większości krajów Unii Europejskiej ta dopuszczalna ilość alkoholu we krwi to pół promila, ale na przykład w Wielkiej Brytanii to jest aż osiem dziesiątych promila, czyli 0,8 promila. W Polsce jest to tylko 0,2. 0,8 w Polsce jest już traktowane jako stan nietrzeźwości. Polska ma pod tym względem takie same restrykcje jak Szwecja, jak Norwegia i jak Estonia. Ale są też kraje jeszcze bardziej restrykcyjne, na przykład w Czechach jest to po prostu zero. Nie wiem, z czego to wynika, może z faktu, że kraje takie jak Polska czy właśnie Szwecja (nie wiem, jak Czechy) miały w przeszłości tendencję do łatwego popadania w alkoholizm i do picia raczej mocniejszych trunków? Trudno powiedzieć. Może jeśli ktoś wie, to niech da znać w komentarzu – skąd takie limity, jak kraje podejmują te decyzje.
A podobny limit w Polsce jest też w przypadku rowerzystów, więc osoby, które jeżdżą rowerem, też muszą uważać. Pamiętaj, żeby nie wsiadać na rower w Polsce, jeśli w twojej krwi jest więcej niż 0,2 promila alkoholu. Za nieprzestrzeganie tych zasad dostaje się oczywiście mandat. W przypadku jazdy na rowerze to jest od 1000 do 2500 złotych w zależności od tego oczywiście, jak bardzo pijani jesteśmy, a w przypadku jazdy samochodem to od 2500 złotych do nawet 30 tysięcy złotych, a poza tym dostajemy zakaz jeżdżenia pojazdami, który trwa od 6 miesięcy do 3 lat i tracimy też 10 punktów karnych.
I jest jeszcze jedna rzecz, której nie możecie w Polsce robić i która też dotyczy alkoholu. Chodzi o picie alkoholu w miejscu publicznym. Miejsca publiczne to na przykład parki, ulice, sklepy, ale też takie miejsca jak kina czy teatry. Czasem są wydzielone specjalne miejsca, w których można pić alkohol. Ale ogólnie trzeba pamiętać, że nie możemy po prostu usiąść w parku na ławce i wyciągnąć piwa. Przez bardzo długi czas w Warszawie na przykład prowadzono burzliwe dyskusje o tym, czy nad Wisłą można pić alkohol – wszyscy zawsze lubili wypić alkohol nad Wisłą, ale to też było miejsce publiczne. Kiedyś było to zupełnie zakazane, a później, ponieważ bardzo dużo osób łamało ten przepis, wydzielono część nad Wisłą, gdzie można już pić alkohol, bo tak jak powiedziałam, ten zakaz nie był w ogóle przestrzegany. Za nieprzestrzeganie tego przepisu i za picie alkoholu w miejscu publicznym można dostać mandat w wysokości 50 złotych.
Ok, no to może już dosyć o alkoholu. Mandat w Polsce można dostać również za rzeczy, które nie dotyczą alkoholu. W Polsce nie można przechodzić na czerwonym świetle. Dla niektórych z was to też może się wydawać oczywiste, ale są kraje, w których przechodzenie na czerwonym świetle jest dozwolone, jeśli oczywiście upewnimy się, że nie nadjeżdża żaden samochód, że to jest bezpieczne. W Polsce nie. W Polsce zawsze musimy czekać na zielone światło. Jeśli przejdziemy na czerwonym świetle, to możemy dostać mandat i bardzo możliwe, że będziemy musieli zapłacić nawet 100 zł. Często w takiej sytuacji policjanci ograniczają się do pouczenia, jeśli widzą, że przeszliśmy na czerwonym świetle w miejscu, które było bezpieczne. Ale oczywiście nie ma co ryzykować, lepiej zawsze przejść na zielonym świetle. Poza tym jeśli będziecie w Polsce, to przygotujcie się też na to, że światła są często bardzo długie, to znaczy, że piesi muszą bardzo długo czekać, zanim będą mogli przejść przez ulicę.
A od niedawna, czyli od tego roku, na przejściach dla pieszych nie można też patrzeć się w telefon. Oczywiście, chyba nie muszę mówić, że osoba, która jeździ samochodem i patrzy się w telefon, to może dostać mandat i jest to mandat w wysokości pięciuset złotych. Ale od tego roku mandat w wysokości trzystu złotych może dostać też pieszy, osoba, która przechodzi przez ulicę i patrzy się w telefon, zamiast patrzeć się, co dzieje się na tej ulicy. Więc pamiętaj, żeby schować zawsze telefon do kieszeni, zanim wejdziesz na przejście dla pieszych.
Koniecznie daj mi znać, czy w twoim kraju też są takie same przepisy i czy w takich samych sytuacjach dostaje się mandat. Czy są może jakieś inne przepisy w Polsce, które cię zaskoczyły, a o których nie wspomniałam? Jeśli tak, to napisz to w komentarzu.
Bardzo dziękuję ci za wysłuchanie tego odcinka, przypominam ci jeszcze raz o możliwości dołączenia do Patreona i rozbudowywania tej pięknej, polskiej społeczności, społeczności osób, które uczą się języka polskiego i to tyle na dzisiaj. Do usłyszenia w kolejnym odcinku tego podcastu. Pa, pa!



